parallax background

Zakażmy zakazywania

Lato nas zabija
2 July 2017
Nie czytamy książek przez Orzeszkową
8 July 2017
 

Z systematycznością polskich pociągów, co roku, w okolicach wakacji, powraca temat billboardów zasłaniających góry i próby ich wyeliminowania. Zastanawiam się jednak ilu osobom tak naprawdę one przeszkadzają. Zresztą, komu przeszkadzają to przeszkadzają, ale swoją drogą ilu osobom chciało się odszukać adres do Polskiego Instytutu Reklamy, napisać list, kupić znaczek i przespacerować się do skrzynki pocztowej. W końcu to jest kupa roboty. I ile zawiści musi tkwić w człowieku do zwykłego billboardu.

Zresztą takie sytuacje nie dotyczą tylko świata reklamy. Na początku roku, w jakimś miasteczku w Niemczech, w którym powstał obóz dla uchodźców z Afryki, burmistrz publicznie poprosił rodziców dziewczynek chodzących do pobliskiej szkoły, żeby te zakładały długie spodnie a najlepiej burki, żeby nie urazić uczuć muzułmanów.

Gdzieś w otchłani mojej pamięci znajduje się jeszcze sytuacja z pewnego programu motoryzacyjnego, do którego wydawcy widzowie słali listy, że kierowcy testowanych aut nagminnie przekraczają maksymalną dozwoloną prędkość. Żądano nawet zdjęcia programu z anteny. Całe szczęście wydawca nie ugiął się pod presją kilku listów i program pozostał na antenie. Jednak mnie by bardziej interesowała sytuacja, w której garstka osób mogłaby coś zmieniać lub czegoś zakazywać przez samo napisanie listu o treści “To mi się nie podoba i chcę, żeby to było zabronione”.

 
 

W pierwszym moim liście chciałbym, aby dzwony kościelne wybijały rytm tylko w południe i o 21. A najlepiej to, żeby nie wybijały tylko, żeby wygrywały jakąś skoczną piosenkę disco-polo, np. “Majteczki w kropeczki”. Mi i tak wszystko jedno, bo tam gdzie mieszkam nie słychać dzwonów, ale komuś może by się spodobało. Drugi list dotyczyłby kotów. W sumie lubię te stwory, jednak przyprawiają mnie o czerwienienie oczu i wyciek lepkiego płynu z nosa. Tak więc każdy właściciel musi włożyć swojego pupila do worka i rozwalić mu łeb kijem do bejzbola. O ile ten wcześniej nie irytowałby kogoś na tyle, że postanowiłby go zdelegalizować. W taki wypadku w zastępstwie sugeruję zamrożony świński ryj, który pewnie zdelegalizuje jakiś mułła, a więc zastępując zastępujący kij świński ryj, kota możemy zgładzić kotletem sojowym.

Ale zaraz! Ja mam również uczulenie na soję. Także zostajemy w sytuacji, w której kot z niewiedzy i niecierpliwości miauczy w worze, o ile te nie zostałyby zakazane, i nie wiemy jak go ukatrupić. Gwoli ścisłości nie występuje na świecie coś co nikomu nie przeszkadza, a gdy przeszkadza to należy tego zakazać. Samochody zatruwają atmosferę, zakazać. Kolej się tłucze, zakazać. Pilot do telewizora zawsze znika gdy go potrzebujemy, zakazać. Film w kinie zawiera sceny erotyczne, zakazać. Kwiatki uczulają, zakazać.

Pamiętajmy jednak od czego to wszystko się zaczęło. Od kilku listów napisanych przez jakiś czubków bo przydrożne reklamy przysłaniają im horyzonty. Na szczęście nasi dzielni politycy nie dają się zmanipulować obłąkanemu światu i z czystym sumieniem wyrzucili do koszta 1 milion podpisów rodziców, aby nie posyłać ich dzieci do do klasy 7 tylko do gimnazjum. Wszyscy powinniśmy brać z nich przykład.



PS. Polski Instytut Reklamy – zmyślony twór na potrzeby artykułu