parallax background

Uogólniając o rodzicielstwie

Nie mam gdzie oddać butów do naprawy
22 November 2017
Pomóżmy więźniom
30 November 2017
 

Uwielbiam uogólnienia. Szczególnie gdy są niesprawiedliwe. W końcu bez nich najlepsze komedie straciłyby swój powab i stały by się niezrozumiałym bełkotem. Największą miłością darzę uogólnienia wyśmiewające poprawność polityczną. Scena w Django, gdy lokaj o imieniu Stephen, wyzywa Django od czarnuchów i niewolników cały czas powoduje niepohamowany śmiech i morze łez.

Poprawność polityczna z natury jest czymś głupim, ponieważ gdy widzimy cygana kradnącego nam taczki nie możemy nic z tym zrobić, bo zastrzelenie go było by przejawem rasizmu. Podobnie jak przejawem ksenofobii jest oskarżanie Niemiec o II wojnę światową i holokaust.

Jest jednak miejsce, w którym nie ma miejsca na uogólnienia, a jest to nauka. Bo w końcu 2 + 2 zawsze musi wyjść 4. Nigdy “prawdopodobnie 4” lub “przyjmijmy, że 4”. Cztery i koniec. Dlatego nieco dziwią mnie te wszystkie naukowe badania, starające się nas przekonać, że pary tej samej płci są lepszymi rodzicami niż pary… normalne. A właśnie na takie badania natknąłem się 4 dni temu.

Chociaż jako uogólnienie można w nich potraktować możliwość posiadania dzieci przez pary tej samej płci, bo o ile mnie pamięć nie myli, jest to biologicznie niewykonalne. No chyba, że jedna z lesbijek jest akurat enerdowską lekkoatletką. Ewentualnie możemy wziąć pod uwagę próbę zapłodnienia za pomocą pipety, jednak mogę się założyć, że większość z nas inaczej sobie wyobraża moment poczęcia.

 
 

Zauważyłem również, że wszyscy, którzy sprzeciwiają się adopcji dzieci przez pary jednopłciowe są, według pewnej Gazety, “upośledzonymi umysłowo homofobami”. Według mnie jednak osoba sprzeciwiająca się temu procederowi nie jest ani upośledzona, ani nie jest homofobem. Sądzę, że taka osoba zwyczajnie posiada swoje zdanie.

Nie mogę zrozumieć z jakiego powodu, dwóch facetów miało by być lepszymi rodzi… ojcami (?) niż kobieta i mężczyzna. Czy lesbijki są lepszymi rodzi… matkami (?) tylko dlatego, że podobają im się dziewczyny? Według mnie znajdą się takie lesbijki co będą spędzały mnóstwo czasu poza domem i ćpały, ale znajdą się również takie co będą co wieczór czytały dzieciom bajki na dobranoc. Gdyby okazało się, że czterolatek leży na tapczanie pokryty kołderką wymiocin z heroinowego ciągu, to może to budzić pewne wątpliwości, nieważne kto go wychowywał.
Właściwie to do lesbijek nie mam nic, o ile spotykam je w internecie. Bo gdyby lesbijką została moja mama, to nie byłby zadowolony. Pewnie, że lubię sobie wyobrażać Olivię Wild i Jessicę Albę wskakujące czasem pod kołdrę, ale moja mama i Krystyna z kasy? Nie! Tym bardziej absurdalny wydaje mi się pomysł, żeby Krystyna z kasy mogłaby być lepszym tatą, niż mój prawdziwy.

 
 

Wszyscy uważamy, że sposób w jaki wychowujemy nasze dzieci jest najwłaściwszy na świecie. Głównie dlatego tak sądzimy, że jest to nasz sposób, a co za tym idzie jest bardziej mojszy niż twojszy. Jednak wychowanie dziecka to sprawa osobista, a wmawianie, że w jakiś tajemniczy sposób dwóch chłopów zrobi to lepiej ode mnie i mojej żony jest niedorzeczny. Uważam jednak, że zakazywanie rodzicielstwa pedałom jest równie rozsądne jak zakazywanie go osobom niskim, rudym i z Radomia. Problem w tym, że tu nie chodzi o rodziców, a o dzieci. Jednak dwie mamusie lub dwóch ojców, czy wam się to podoba czy nie, będą powodem do śmiechu już w piaskownicy. I aż strach pomyśleć co takie dzieci będą przeżywały w szkole!

Ale to tylko mój prywatny pogląd.