parallax background

Prezent dla żony

Nie dam się zjeść robalom
17 July 2017
Zanieczyszczam środowisko i dobrze mi z tym
18 August 2017
 

Niby wiem kiedy żona ma urodziny, pamiętam datę rocznicy naszej pierwszej randki, ślubu, zaręczyn i innych ważnych wydarzeń i niby wiem, że na każdą z tych uroczystości trzeba kupić prezent chociaż symboliczny, to mój wrodzony spokój podpowiada, że jeszcze jest czas. I tak nagle okazuje się, że już jutro jest ten dzień a ja nie mam prezentu i wtedy zaczyna się robić gorąco.

Czy odwiedzaliście kiedyś stoisko z perfumami w dowolnym sklepie w dowolnym centrum handlowym w dowolnym mieście? Oferują one nie tylko dziesiątki tysięcy perfum znanych marek jak Boss, Chanel i… yyy Dior o różnych zapachach, z których potrafię rozróżnić tylko dwa – ładny i nieładny – ale również zapachy sygnowane przez wielkie sławy jak Lady Gaga, Beyonce czy Celine Dion. Może moja żona, chciałaby w to lato pachnieć jak Jennifer Lopez? A może woń wydostająca się zza uszu powinna być taka jak Beckhama? Być może jej włosy powinny pachnieć jednak zapachem Paris Hilton. Ech od tego wąchania rozbolała mnie głowa.

Kolejnym stoiskiem, które odwiedziłem była odzież. Do dziś się zastanawiam jak to się dzieje, że faceci mają dar kupowania ubrań “nie takich jak trzeba”. Zły krój to jeszcze nic straconego, gorzej jak nie wstrzelicie się w jej rozmiar! Kupisz za mały to usłyszysz “Widzisz. Jestem za gruba. Kupiłeś mniejszy rozmiar, żeby mi pokazać jak powinnam wyglądać”. Sprawa nie jest wiele lepsza gdy rozmiar okaże się za duży – “Ha! Masz mnie za grubasa skoro taki duży rozmiar kupiłeś”. Wtedy nasz prezent z prezentu staje się utrapieniem i powodem do kłótni. A że mam lepsze zajęcia niż kłócenie się z żoną szybko poszedłem dalej.

 
 

Kolejny pomysł jaki nasunął mi się do głowy to biżuteria. Kolczyki, zawieszki, pierścionki, łańcuszki i cała masa innych nienazywalnych przeze mnie mniejszych i większych świecidełek. Niby wybór ogromny, ale z przyczyn do dziś mi nie znanych prezentowany na wystawach towar zazwyczaj ma jedną wadę – zakrytą cenę. Dlatego przed wejściem do sklepu musicie poznać chociaż podstawy aktorstwa, aby przekonać uroczą sprzedawczynie, że nie kupicie oglądanego świecidełka dlatego, że nie odpowiada wam jego kształt nijak nie pasujący to innego świecidełka, które żona już ma, a nie dlatego, że na metce kątem oka wyparzyliście cenę 8 000 zł.

Doszedłem do wniosku, że jak przystało na prawdziwego faceta znam się na gadżetach elektronicznych, w końcu nie na darmo 5 lat chodziłem do elektryka. Na miejscu jednak okazało się, że w momencie gdy akurat byłem w łazience, dokonał się nagły przeskok technologiczny i nie mam bladego pojęcia co to za ustrojstwa na półkach stoją. Depilatory, trymery, irygatory, szczotki do pielęgnacji twarzy, karbownice. W większości przypadków ich nazwy słyszałem po raz pierwszy w życiu. Nie mówiąc już o ich zastosowaniu. Skręciłem za róg z nadzieją, że tam spotkam coś znajomego. I faktycznie moje nadzieje były trafne. Spotkałem tablety. Stal szczotkowana. Gorill glass. IP67. 10-punktowy gładzik, 2w1. Pomyślałem, że ta moja wizyta w łazience musiała być wyjątkowo długa i uciekłem dalej.

No to może książkę, bo czyta ostatnio dość dużo. Jednak bez przesady wydanie 25 zł na prezent dla żony wydaje się zakrawać o skrajne skąpstwo. Co prawda mógłbym jej kupić jakiś zestaw kilku książek, ale wstrzelić się w gust literacki graniczy z cudem bo wystarczy, że będzie nie ładna okładka i książka wyląduje na półce nigdy nie czytana. Niewiele tutaj pomoże kupienie kilku książek, ponieważ ryzyko nietrafienia w gust zwiększa się wprost proporcjonalnie.

Nie wiedzieć czemu tuż obok stoiska z książkami było stoisko ze świecami. Widocznie ci co planowali rozkład sklepu pomyśleli o naszym problemie z prezentami. Każdy szanujący się facet wie, że kobiety uwielbiają pławić się w pachnącej kąpieli z pianą przy świetle świec. Nie wiemy tylko co one mogą tam robić tyle czasu… no dobra, wiemy co tam robią. I dlatego świecom mówię stanowcze NIE!

Skończy się na tym, że kupię jej coś co dla mnie będzie fantastycznym prezentem, a ona następnego dnia po cichutku pójdzie zwrócić prezent i dojdzie do wniosku, że Britney to jednak ładnie pachnie.