parallax background

Pomóżmy więźniom

Uogólniając o rodzicielstwie
26 November 2017
Jesteśmy okrutnymi stworzeniami
4 December 2017
 

Jakkolwiek głupio by to nie zabrzmiało w kraju ludzi zarabiających skandalicznie mało, lubimy rozdawać pieniądze. Być może dlatego, że współczujemy pijakom w ich nałogu, jednak dokładanie im do alpagi nie wyciągnie ich z nałogu. Prawda może być jednak taka, że im zazdrościmy, że ze stoickim spokojem codziennie opróżniają kilka tanich siekaczy wprowadzając się w błogi stan upojenia alkoholowego. Chociaż z innej strony pomagamy im dlatego, że dając im swoje ciężko wypracowane pieniądze czujemy przyjemne ciepełko na serduszku.

Jednak wrzucając dychę do puszki gościa co zbiera na rzecz wymierających ptaków z Karaibów, oznacza to, że właśnie sponsorujesz mu wyjazd na dwuletnie wakacje na gorącym karaibskim piasku, wśród półnagich dziewczyn donoszących kolorowe drinki, słuchając szumu oceanu i treli jakichś ptaków. Podobnie jest gdy gdzieś nad wodą wrzucasz dwa złote na łódź ratunkową dla miejscowych ratowników. Wydaje ci się wtedy, że ratownicy dzięki łodzi, na którą się zrzuciłeś będą ratowali małe dzieci, podczas gdy w rzeczywistości będą musieli wypływać po jakiegoś pijanego idiotę, który od nadmiaru wypitego piwa poczuł chęć na przepłynięcie jeziora w pław.

Ostatnio natknąłem się na fundację, która za cel postawiła sobie polepszenie warunków bytowych więźniów. Twierdzą oni, że w więzieniu nie odbywa się kary, tylko jest się poddawanym resocjalizacji. W tym celu pozyskane środki przeznaczą na umożliwienie skazańcom na oddawanie się cichej medytacji przy śpiewie delfinów i chodzenie na wieczorne kąciki poetyckie poświęcone twórczości jakichś lesbijek.

Twierdzą oni również, że biedaki którzy poprzez niesprzyjające ułożenie się genotypu zostali troglodytami mordując własną żonę, a z jej zębów robiąc sobie korale lub Trynkiewicz, zasługują na opiekę i w razie większego chłodu muszą być otulani wełnianym kocykiem z najwyższej jakości wełny z mongolskich owiec.

 
 

Czy oni serio uważają, że wrzucę im coś do puszki dobrowolnie? Ja miałbym dbać o wygodę pryczy gościa co ukradł mi pralkę. Owszem, chętnie kupię mu jakiś prezent. Jednak pod jednym warunkiem. Będę mógł mu go osobiście wepchnąć w odbyt.

Ja z kolei twierdzę, że więzienie trzeba zreformować w taki sposób, aby wreszcie stały się odrażające! Muszą być pozbawione prądu, światła, wody, ogrzewania, woda, a sam budynek powinien trzeszczeć z przeludnienia. Więźniowie powinni jeść tylko to co uda im się wyhodować w skrzynkach zrobionych z własnych paznokci, łuszczącej się skóry i kału, lub to co uda im się upolować. Byle nie współwięźniów.

Do więzień obecnie jednak trafia zbyt wiele osób popełniających drobne przestępstwa jak niepłacenie alimentów, bitka czy handel jagodami przy ulicy. Dla tych złoczyńców, za wyjątkiem jagodziarzy, którzy złoczyńcami nie są, proponowałbym coś bardziej upokarzającego – roboty publiczne. Czy taki człowiek wciśnięty w odblaskowy kombinezon, ze skutymi nogami, pielący rabatki na rondzie, nie byłby bardziej ukarany niż gdybyśmy go zamknęli do ciupy? Oprócz tego będzie on mógł wysłuchiwać co o nim myślą kierowcy przejeżdżających samochodów, a ci będą mogli w nich rzucać jajkami, pomidorami lub cegłami.

Sam znalazłbym dla nich mnóstwo roboty wokół mojego domu. Malowanie. Kopanie. Usuwanie mrówek. Wylizywanie chodników i podjazdu. A przy okazji mógłbym ich obrzucać najwymyślniejszymi wyzwiskami i bić ich kijem po nerkach. Mogliby zastępować kaskaderów w najniebezpieczniejszych scenach. Mogliby wkładać swoje głowy w paszcze krokodyli i lwów. Mogliby ustawiać pachołki na autostradach. Mogliby wkładać głowy w odbyty krów, aby sprawdzić czy rodzący się cielaczek jest prawidłowo ułożony. A my w tym czasie moglibyśmy oblewać ich cuchnącym i lepkim płynem i obrzucać burakami.

No i najważniejsze. Skazanie części więźniów na prace społecznie spodobałoby się tym wszystkich zielonym półgłówkom i ludziom z tych dziwnych fundacji. A to wróży sukces mojemu planowi.