parallax background

Niech to przestanie wreszcie pikać

Pechowy jak Europa
19 May 2017
Jesteśmy różni
23 May 2017
 

Są dźwięki, które współgrają z membraną mojego ucha w taki sposób, że uśmiech i błogość natychmiast znajdują ujście na mojej twarzy. Mam tu na myśli m.in. śmiech bawiących się dzieci, śpiew ptaków w słoneczny letni poranek, dźwięk opony samochodu na żwirze czy odgłos jaki wydaje odkręcany kapsel od ćwiartki czystej. Niestety jak wszystko co miłe, spotyka mnie to rzadko, natomiast z ogromną częstotliwością do moich uszu docierają dźwięki, których nienawidzę. Mam tu na myśli kosy spalinowe, skutery o pojemności czterech centymetrów sześciennych, ujadające psy, bzyczące komary, rozklekotany silnik Diesla czy pisk styropianowych paznokci o dwuipółkilometrową tablicę. Jest też pewien dźwięk, który szczególnie daje się we znaki i jest on gorszy nawet od muzyki disco polo, a jest to – pikanie.

Zauważyliście, że wszystko pika? Pika komórka, gdy się rozładowuje, mikrofalówka gdy zakończy czynność podgrzewania jedzenia, piekarnik gdy informuje, że temperatura w jego wnętrzu jest tak wielka, że można topić wolfram. Pikają samochody gdy nie zapniemy pasów, gdy wrzucamy wsteczny lub gdy zaczyna brakować paliwa. Pikają pralki gdy upiorą twoje brudne ciuchy. Pikają zabawki dla dzieci, których dźwięk dociera do nas, gdy wreszcie przestaną piszczeć same dzieci. Pikają piloci samolotów przed ogłoszenie komunikatu. Pikają sklepy gdy zagubił się jakiś dzieciak lub gdy kierowca Golfa III o numerach TKI tarasuje wjazd sądząc, że to najlepsze miejsce do parkowania. Pikają parkometry gdy wrzucisz do nich monetę. Pikają dziennikarze, którym zdarza się zakląć przed godziną 22. Pikają windy, gdy otwierają drzwi. Pikają wolne kasy w supermarketach. Pikają przejścia dla pieszych gdy zapala się zielone światło. Pikają zamykające się drzwi autobusu. Pika telefon gdy czekamy, aż ktoś odbierze połączenie. A gdy wieczorem siedzisz zmęczony całym dniem pracy przed kominkiem i wsłuchujesz się w przyjemny dźwięk strzelającego w płomieniach drewna, zaczyna pikać zmywarka. Zwlekasz się i szurając nogami idziesz do kuchni. Otwierasz drzwi, gorąca para bucha ci na okulary, przez co przez najbliższe 2 minuty myślisz, że jesteś w saunie, a następnie uświadamiacie sobie, że to pikało zupełnie inne urządzenie, które teraz trzeba zlokalizować, bo właśnie słyszysz kolejne piknięcie.

 
 

Nie podlega dyskusji, że są na świecie rzeczy, które muszą generować hałas. Chociażby lotnisko Chopina, startujący prom kosmiczny albo MP5, ale większość urządzeń nie powinna. Czyż nie byłoby pięknie gdyby komputer włączał się i po prostu działał zamiast pikania? Ja tego nie potrzebuję. Podobnie nie chcę słyszeć śpiewu samochodu gdy go zamykam. Ekoczubki ciągle narzekają, że światło jakie emituje człowiek zagraża astronomom, że silniki spalinowe zabijają pingwiny na biegunie i co najgorsze, że plastikowe reklamówki niebawem zaduszą wszystkie żółwie. Mnie to jednak zupełnie nie rusza, bo nie potrafię sobie wyobrazić żółwia duszącego się reklamówką w momencie gdy wszystko wokół pika.

A byliście kiedyś w knajpie. Przecież tam jest taki hałas, że mimo iż poszedłem tam pogadać ze znajomym to on do mnie coś mówił, ale nic nie słyszałem, bo ciągle pikała tarcza do rzutek, ekspres do kawy, piekarnik robiący pizze, urządzenie do płacenia kartą, szuflada w kasie w momencie przyjmowania gotówki. Na domiar złego był jeszcze ten cholerny dzwonek, który dzwonił, gdy tylko otworzą się drzwi. Zagłuszały komórki informując o przychodzących smsach, dźwięki w wiecznie włączonego telewizora, trzaski wypaczonych drzwi w kiblu, dźwięk spłuczki. A ja pragnąłem tylko w ciszy i spokoju pogadać ze starym kumplem ze szkoły.

Pomyślałem nawet przez chwilę, że naskarżę na tą knajpę do miejscowego proboszcza, a on przy pomocy lokalnych babek zrobi już z nimi porządek w mgnieniu oka. Potem jednak przypomniało mi się, że co niedziela to właśnie ten sam proboszcz jest źródłem piekielnego jazgotu jaki wydobywa się z głośników na wieży kościelnej zamiast tradycyjnych dzwonów.

Tak czy inaczej gdybyście kiedyś postanowili otworzyć swój lokal, w którym można napić się piwa, to mam dla was genialny pomysł. Niech to będzie miejsce ciche. Tak, żeby faktycznie ludzie tam przychodzący mogli w spokoju obgadać wszystkie sprawy i w spokoju napić się piwa. Ja byłbym tam stałym bywalcem.