parallax background

Nie mam gdzie oddać butów do naprawy

Jacy jesteśmy
18 November 2017
Uogólniając o rodzicielstwie
26 November 2017
 

Nie dalej jak wczoraj podczas poszukiwań zaginionego żelu do golenia, znalazłem swój zegarek na rękę. Zwykły. Stary. Analogowy. Nie działał. W przypływie entuzjazmu postanowiłem go naprawić. W tym celu wybrałem się do zegarmistrza. Na miejscu jednak okazało się, że zakład został zamknięty. Podobnie zresztą jak okoliczny szewc. Nie korzystałem z niego, jednak cieszył mnie widok staruszka w brudnym fartuchu, który przypominał mi czasy, w których nie wyrzucało się butów tylko dlatego, że wyszły z mody.

W ciągu ostatnich kilku lat zamknął się również sklep papierniczy, kwiaciarnia, w której nie kupowałem kwiatów, tylko dlatego, że u konkurencji pracowała ładniejsza dziewczyna. Sklep z bielizną również się zwinął. Tak samo zresztą jak sklep z artykułami metalowymi, w którym robiłem zakupy. Raz. Kupiłem nożyk do tapet, jednak jego trwałość mnie zaskoczyła, ponieważ był tak wytrzymały, że nie musiałem odwiedzać sklepu ponownie. Przyjemnie było jednak pomyśleć, że gdybym chciał kupić sobie długopis, majtki i skobel, a przy tym oddać buty do szewca to mogę to zrobić. A teraz, nie mogę.

W ich miejsce powstają kanciapy z jednorękimi bandytami. Być może świadczą one jakieś potrzebne usługi, jednak gdybyś chciał kupić w nich kwiaty dla żony, obawiam się, że ich asortyment mógłby okazać się niewystarczający. Oprócz tego zwyczajnie ich nienawidzę.

 
 

Najgorsza wiadomość jest jednak taka, że sklepiki znikają nie tylko z osiedli, ale również główny deptak straszy oknami pozaklejanymi kartonami. Przyczyną takiego stanu rzeczy są miejscy rajcy, którzy zgodzili się na budowanie ogromnych galerii handlowych w centrum miasta. Ludzie twierdzą, że w Tesco ser biały jest tańszy niż u baby w przepasce. To jednak nie prawda. A gdyby im naprawdę zależało na cenie to zrobiliby go sobie samemu. Faktyczny powód jest jednak błahy – galerie handlowe są wygodniejsze. Samochód stawiamy na zadaszonym parkingu, patrolowanym przez kalekich ochroniarzy. A samo odnalezienie sklepu i dojście do niego nie przysparza tylu problemów co krążenie po mieście, które zaprojektował tysiąc sto lat temu jakiś książę.

Co więcej, będąc w centrum Kielc, można odnieść wrażenie, że włodarze miasta nie chcą, żeby ludzie parkowali tam i szli na zakupy. Bo w jakim innym celu umieszczaliby w nim setki tysięcy parkometrów i kilka milionów ludzi, którzy wlepiają mandaty za brak biletu. Naprawdę wydaje im się, że gdyby zostawili nas bez nadzoru to zostawialibyśmy na półtora roku samochód na podjeździe dla karetek. Jeżeli tak myślą, to znaczy, że nam nie ufają, a skoro oni nie mają zaufania do nas to i my nie mamy do nich. W związku z czym dany przez nas mandat zaufania dokonał swojego żywota.

A wracając do mojego zegarka. Znalazłem zegarmistrza w galerii i naprawił mi go. Niestety po dwóch godzinach przestał działać.

A wracając do szewca. Polecam gościa z pasją z rękach i błyskiem w oku na widok nowych butów fb.com/SZEWCKielce