parallax background

Nie czytamy książek przez Orzeszkową

Zakażmy zakazywania
5 July 2017
Gdyby miało nie być jutra
11 July 2017
 

Eliza Orzeszkowa prawdopodobnie najbardziej przyczyniła się do spadku czytelnictwa w Polsce, niż jakakolwiek inna osoba na przestrzeni dziejów. Niekończące się analizy i rozkładanie na czynniki pierwszej Nad Niemnem spowodowały, że młodzież wchodząca w dorosłe życie jest święcie przekonana, że książki to nuda, a czytanie ich wywołuje porfirię. To jednak zupełnie nie ich wina.

Czy trójstronicowy opis klamki jest równie zajmujący jak 5 minutowa gra w Call of duty, LOL lub chociażby Tetrisa? Czy dramat Mickiewicza pisany z podziałem na role może być bardziej zajmujący niż chociażby koszenie trawy? Oczywiście Orzeszkowa, Reymont, Mickiewicz mają swoje miejsce we współczesnej Polsce. To miejsce znajduje się w najbardziej zakurzonym, zaciemnionym i niedostępnym kącie Biblioteki Narodowej, do której dostęp mają tylko najbardziej hardcorowi studenci polonistyki.

Jednak nie ma się co dziwić takiej sytuacji. Czy w dobie Internetu w zegarku może zainteresować młodego człowieka leczenie ludzi na wsi zabitej dechami? Cierpienia młodego Wertera nie dość, że są nudne to jeszcze sam Werter jest tak irytujący, że ma się ochotę wziąć kuszę i strzelić mu w głowę. W Ogniem i mieczem Maćko i Zbyszko gdzieś tam jadą i na końcu książki tam dojeżdżają. Równie bez sensu wydaje się być historia Kamizelki czy Lalki, żeby nie wspominać o zupełnie abstrakcyjnych interpretacjach wierszy.

 
 

Niejeden polityk próbuje zbić kapitał na próbie zmiany kanonu lektur lub całego systemu nauczania. Może nawet nie byłby to głupi pomysł, gdyby nie fakt, że lektury mają wybierać nauczyciele języka polskiego, a więc ci ludzie, którzy mieli dostęp do czeluści Biblioteki Narodowej. Dlaczego nikt się nie zastanowi co tak naprawdę chcieli by czytać dzieciaki? Podejrzewam, że wybrali by Harrego Pottera lub jakieś 6-stronicowe nowele na dowolny temat. I nie ma w tym nic złego! Gdyby mieli możliwość samemu wybierać książki zaczęli by od tych łatwych, jednak z czasem zaczęliby sięgać po te bardziej wymagające.

Dlaczego czytamy Sienkiewicza, a zapominamy zupełnie o Sapkowskim, który buduje postacie o wiele bardziej barwne niż nobista oraz co ważne z jego książek wylewają się tony humoru. Dlaczego nie czytamy książek Grzesiuka, Łysiaka czy Bukowskiego? Dlaczego zupełnie zapominamy o kryminałach? W końcu na czym najlepiej się uczyć logiki niż na takich książkach. Nie ma sensu zmuszać dzieci do czytania czegoś na siłę, bo ich psychika zostanie zniszczona i prawdopodobnie już nigdy więcej nie wezmą do ręki książki. A wiem co mówię, bo podobną sytuację miałem z religią. Aby zostać dopuszczonym do bierzmowania musiałem chodzić co niedziela do kościoła, zbierać podpisy na karteczce, spowiadać się co miesiąc, a oprócz tego przychodzić na spotkania we wtorki i czwartki. Dzięki temu dziś mam nieodpartą chęć podpalenia jakiegoś biskupa. Tak samo młodzież uważa książki za przeżytek, a w ich miejsce wybiera głupawe gwiazdy Youtube.