parallax background

Ksywki

Czy warto odwiedzić Kielce? Tutaj przecież nic nie ma!
25 May 2017
Chcą mnie zamknąć na odwyku
29 May 2017
 

Możecie mówić, że to nie fair, żeby niektóre dzieci miały łatwiejszy starty w życiu niż inne. A ja będę musiał się z wami całkowicie zgodzić. Podobnie, nie fair jest z faktem, że niektórzy ludzie rodzą się niscy, grubi, brzydcy, rudzi, i w Radomiu. Życie jest pasmem tragedii od samego urodzenia. Być może dlatego, że w wieku 7 lat musimy iść do szkoły. Jak jednak chodzi o same szkoły, mam tu taki sam argument, jak w przypadku służby zdrowia. Ludzie, którzy chcą stawiać na publiczne urzędy, powinni to robić. Jednak niech nie narzekają na kolejki i odpadający tynk, gdy tuż obok stoi nowiutka klinika prywatna.

Największym problemem systemu edukacji jest niedostosowanie programu nauczania do postępu technologicznego. Za moich czasów, gdy komputer posiadał tylko Jacek Karpiński, a Internet kosztował równowartość nowego Zaporożca, pilnowanie czy uczniowie ściągają miało sens, gdyż dostęp do wiedzy był utrudniony. Dziś, gdy w zegarku mamy procesory takie, że ich moc obliczeniowa porównywalna jest z komputerami, które w moich szkolnych lat można było zwiedzać. Dzięki temu sprawdzenie na zegarku odpowiedzi na najtrudniejsze pytanie, zajmuje nie więcej niż 3 sekundy. A tego nie da się upilnować i nie ma sensu.

Kolejnym problemem systemu oświaty jest brak nauczycieli z moszną oraz niemalże całkowity zanik przedmiotu o nazwie historia. No i rankingi. Naciągane statystyki. Preferowanie pojedynczych uczniów, którzy cokolwiek rozumieją, aby wygrali jakąś olimpiadę z wiedzy o muzyce tylko po to, aby szkoła awansowała w rankingu. Czy to rodzime rozgrywki piłkarskie, że zbieramy punkty?

 
 

No i bym zapomniał. Jako największy powód kryzysu nauki uważam fakt, iż dzieci w szkole przestały używać przezwisk. Po imieniu wołają nawet tych grubych i rudych. Kiedy ja chodziłem do szkoły było zupełnie inaczej. Jak ktoś był niski to był Karłem. Jak wysoki to Wyżłem lub Pałką. Jak kolega wkopał piłkę przewrotką na daszek klatki to był Pele. I nikt z nas się temu absolutnie nie dziwił. Właściwie do dziś nie wiem jak niektórzy moi znajomi mają na imię. Nikomu też nie przyszło do głowy, że nazywanie kogoś Cyganem, Kasztanem lub Bubkiem stanowi pogwałcenie jego praw człowieka. Nikomu nie przyszło też do głowy, żeby dyrektor szkoły, w której ten haniebny proceder miał miejsce, uznać za pedofila i dać mu zakaz stadionowy.

To całkowita głupota, gdy ktoś twierdzi, że ksywy posiadają tyko ludzie z mafii i więzienia. Bo gdyby tak było nie mielibyśmy np. Borysa Szyca czy Jana Pawła II, którzy swoje nazwiska wymyślili. Przezwisko się nabywa poprzez relacje z innymi osobami. Wymyślanie ich sobie samemu zdecydowanie wypacza ich sens. Brzmiała by ona wtedy Przystojniak, Bogacz lub Olbrzymi kutas. Pseudonimy, w przeciwieństwie do imion, które zsyła na nas Dzieciątko Jezus, otrzymujemy wprost od samego diabła vel Lucyfera vel Belzebuba, przez co musi ono być obraźliwe.

Nie wiem czy zauważyliście, ale ksywki to domena facetów. Pewnie dlatego, że tylko faceci potrafią się śmiać z tego, że ich kumpel się przewrócił lub, że jego spodnie zdradzają ślady niestarannego strzepnięcia swojego starego druha. Faceci uwielbiają wzajemnie robić sobie jaja, a przezwiska uzupełniają całość. Zupełnie inaczej jest w przypadku dziewczyn. Ich relacje oparte są o coś różowego, pluszowego i miłego, dlatego gdy któraś z nich przewróci się, pozostałe nie ryczą ze śmiechu pełnym płucem tylko ją pocieszają i podnoszą na duchu. A gdy któraś z nich przypadkowo puści bąka, nie będzie do końca życia nazywana Pierdą lub Bzykiem.

Zapamiętajcie sobie mądre głowy, że przezwiska nie są po to aby kogoś urazić. Przezwiska wymyślamy osobom, które lubimy i szanujemy! Mam nawet na to dowód. Czy znacie jakiegoś polityka, który posiadałby ksywkę? A przecież Schetyna mógłby być Buldogiem, Kaczyński – Gnomen, Grodzka – Babochłopem albo Golarką. Kto jednak przy zdrowych zmysłach chciałby na Tuska mówić Rudy, pan Tusk brzmi o wiele bardziej obraźliwie.