parallax background

Kreatorzy potrzeb

Największe firmy, które kiedyś były polskie
11 April 2017
Bycie alkoholikiem to praca
15 April 2017
 

Pamiętam siebie z czasów podstawówki, kiedy to tak samo jak większość chłopaków, marzyłem o zostaniu policjantem, strażakiem albo piłkarzem lub gangsterem. Były to marzenia dziecinne, często nie potwierdzone jakimikolwiek umiejętnościami i zdecydowana większość z nas nigdy nie zrealizowała swoich planów. Mimo upływu lat, ludzie nadal mają swoje marzenia, na realizację których nie mają żadnych atutów. Z tą różnicą, że obecnie udaje się im zabłysnąć i zostać sławnym.

Dziś w dobie wszechobecnego Internetu, każdy może zostać gwiazdą. I to taką gwiazdą, która będzie znana z tego, że jest znana. Gwiazdą bez włożenia w to lat nauki, czy konieczności posiadania chociaż odrobiny talentu. Ważne, że pożądany efekt został osiągnięty. Wystarczy wspinać się po piorunochronie, potłuc sobie jaja skacząc na rowerze ze schodów, spaść z 4 piętra lub odstrzelić sobie łeb dwururką.

Jakoś czas temu pojawiła się nowa gwiazda. Pisana przez duże G, a jest nią Monika Jaruzelska. Co więcej nie jest to jakaś tam zwykła gwiazda. To jest pisarka. A przynajmniej tak ją podpisują w państwowej telewizji. No cóż, w prawdzie napisała dwie książki, ale o swojej rodzinie. Także nie poświęciła kilka lat ba stworzenie barwnych bohaterów lub fascynujących historii. Nie wyruszyła na wschód śladami ofiar reżimu, który opisuje, żeby zrozumieć przeszłość i szkodę jaką ten reżim uczynił zwykłym ludziom. Ona poszła po najmniejszej linii oporu i opisała kilka mniej lub bardziej prawdziwych anegdot dotyczących swojej rodziny, która ten reżim współtworzyła, a resztę zrobiło za nią nazwisko, dzięki któremu sprzedała kilka ciężarówek zapisanego papieru, który dumnie zwany jest książką.

Jej wyczyn to jednak nic w porównaniu z "książkami" piłkarzy, tancerzy czy innych celebrytów z Pirógiem na czele. Ich publikacje wynikają w głównej mierze ze słowotoku, który ktoś pozostający w cieniu zebrał w całość, przeredagował i stworzył z tego twór, który w miarę da się czytać.

 
 

Teoretycznie Internet to źródła prawdy i każde nawet najmniejsze kłamstwo zostanie w mig obalone. Niestety z Internetu korzysta głównie pokolenie młodsze, a starsi nadal dumnie siadają przed telewizorem i są z niego atakowani pierdyliardem wiadomości ukręconych z czystej bzdury. Prym w tym wiedzie TVN. Trudno nie natknąć się w ramówce tej stacji na programy typu reality show, w którym kilkoro ekspertów od nie wiadomo czego, poucza uczestników napalonych na darmowe mieszkanie, że użyty przez nich odcień fioletu nie współgra z odcieniem żyrandola, a model zlewu w kuchni ze względu na swoje niewielkie kształty będzie "raził" w zestawieniu z ogromną szafą w przedpokoju. A tylko spróbuj się z nimi nie zgodzić i ośmiel się powiedzieć, że kupiłeś sobie mały zlew dlatego, że masz zmywarkę, a oprócz tego chciałeś zaoszczędzić miejsce, żeby spokojnie można było wałkować ciasto na twoją ulubioną szarlotkę, to szybko zostaniesz zmieszany z błotem i stracisz szansę na zwycięstwo. Bo zwycięzcą może zostać ta osoba, która wykończy mieszkanie według gustów jury, które nigdy w tym domu nie zamieszka. Ale wie najlepiej.

 
 

I to właśnie takie gwiazdy kreują modę, którą potem kopiują zwykli zjadacze chleba. Może nawet nie tyle gwiazdy kreują tą modę, co ich nadworne błazny w osobie stylistów, którzy mają dbać o dobre samopoczucie władcy. Taki stylista, za niemałe pieniądze, ma za zadanie mówić swojemu Panu "W tym wyglądasz wyśmienicie!", a jednocześnie jest ustawiony z producentem "tego" na równie niemałe wynagrodzenie. Skutkuje to tym, że jako przechodzień, niezależnie czy jesteś w Chicago, Amsterdamie, Warszawie czy w Radomiu, natykasz się ciągle na tuziny takich samych dziewczyn, które są w to samo ubrane. Tuziny dziewczyn, które wyglądają identycznie, bo poszły za modą wykreowaną przez układy.

Wracając do Pani Moniki Jaruzelskiej. Zanim stała się znaną pisarką wcześniej była stylistką. Czy nadal się dziwimy, że świat traktuje ją śmiertelnie niepoważnie.