parallax background

Chcą mnie zamknąć na odwyku

Ksywki
27 May 2017
Uwaga! Motocykle są wszędzie
31 May 2017
 

Zastanawialiście się kiedyś kim oni są? Kim są ci ludzie, którzy decydują, jak ma wyglądać nasze życie? Kim są te wścibskie kreatury, które zimą wmawiają, że chodnik przed moim domem jest mój i muszę go odśnieżać, a latem gdy chciałbym na moim chodniku podelektować się piwem, wlepiają mi mandat, bo właśnie wtedy mój chodnik staje się publiczny. Kim są idioci twierdzący, że powinniśmy mieć kolejny dzień wolny od pracy z okazji dnia budyniu czy Światowego tygodnia trzeźwości? Gdzie się spotykają czubki zakazujące dawanie klapsów swoim dzieciom? Kto im płci? I jak to zrobili, że wymysły ich ptasich móżdżków weszły w życie? Szczerze? Nie mam pojęcia. Ale widzę, że teraz zabierają się za ludzi spożywających alkohol, czyli wszystkich powyżej lat ośmiu.

Najpierw zabronili wszystkim pić piwa w miejscach publicznych. Chociaż żaden przedstawiciel tych kreatur nie przedstawił żadnych sensownych argumentów za tym zakazem. Następnie oznajmili młodzieży, że nie wolno im pić podczas nocnych miejskich eskapad, na wypadek gdyby ktoś chciał oddzielić ich głowę od reszty tułowia przy pomocy maczety albo mieli skończyć w łóżku z piękną dziewczyną i nie chcieli zostać oskarżeni o gwałt. A teraz twierdzą, że ludzie, którzy do tej pory sądzili, że wypicie butelki wina do obiadu wspomaga trawienie, zapychają szpitalne sale, które mogłyby być wykorzystane do leczenia dzieci po klapsie.

 
 

A ja? No cóż, osobiście bardzo lubię popijawy. Lubię naprawdę dobrze się upić. Lubię pić do momentu, aż pomieszczenie zaczyna się kołysać, a moje nogi sprawiają wrażenie źle zamontowanych. I nie chodzi mi tu o beztroskę i wolność, które pojawiają się po przyjęciu potężnych ilości alkoholu. Chodzi jeszcze o zapowiedź kolejnego poranka, kiedy w grupie przyjaciół będziesz słyszał nieprawdopodobne historie o jakimś szalonym pijaku, który wyprawiał zupełnie absurdalne rzeczy, a potem okaże się, że tym pijakiem byłeś ty.

Sednem każdej popijawy jest to, że pijesz, a potem przestajesz pić. Problem pojawia się wtedy, gdy pijesz, a potem wciąż pijesz. Zjawisko to znane jest pod nazwą alkoholizmu, który z tego co wiem, jest najgorszą rzeczą pod słońcem. Nie istnieje nic bardziej żałosnego, przykrego i godnego politowania niż alkoholik. Znam wielu ludzi, którzy ćpają, jeżdżą za szybko samochodem lub dają klapsy swoim dzieciom. I bardzo dobrze się bawię w ich towarzystwie. Ale naprawdę wolałbym odsiadkę w irackim więzieniu, niż spędzać czas z alkoholikiem.

To właśnie nimi powinni się zająć uprzykrzający nam życie urzędnicy, i to nie za sprawą ostrych słów i tragicznych w swej wymowie kiwań palcem, bo żadna z tych rzeczy nie zrobi na zainteresowanych wrażenia. Aby te tęgie głowy zrozumiały czy alkoholizm różni się od upijania w wakacje, powinni być zamknięci w ośrodku dla alkoholików na miesiąc i ofiarować pensjonariuszom pomoc, zrozumienie i cierpliwość. Mówię serio, twierdzić, że jestem alkoholikiem, bo z żoną piję wino do kolacji, to jakby prześladować każdego kto przekracza dozwoloną prędkość o 1 km/h. Tak samo jest z przemocą wobec dzieci. Twierdząc, że łamię prawo za każdym razem, gdy daję klapsa, umniejszacie winę osób, które trzymają swoje pociechy w schowku na miotły i wypuszczają tylko wtedy, gdy te muszą coś dla nich ukraść. Moje rozwiązanie jest bardzo proste. Zostawcie w spokoju normalnych ludzi, którzy robią normalne rzeczy. Zapomnijcie o tych, którzy piją dla przyjemności i zajmijcie się tymi, którzy piją by żyć.